Zaloguj się | Brak konta? Zarejestruj się!
Snake story

Prawie zapomniana przeszłość węży

Napisane przez CipSoft (Przetłumaczone przez Lucanden Elras) on wtorek 05 sierpień 2008
Było już późno, kiedy Odemara Taleris zamknęła swój sklep z biżuterią i szybko skierowała się w stronę domu. Para, która wkrótce miała się żenić, chciała aby ich obrączki były udekorowane klejnotem, niestety wybór odpowiedniej ozdoby zajął im prawie dwie godziny. Jej dzieci, Zoran i Zarah właśnie wróciły z weekendu, który spędziły z babcią i dziadkiem w Port Hope. Odemara wiedziała, że już na nią czekają. Dzieci zawsze lubiły, kiedy czytała im historię na dobranoc, nie chciała ich zawieść i tym razem.

Kiedy Odemara weszła do pokoju Zarah, dzieci były już ubrane w swoje pidżamy i przygotowane do snu. "Mamusiu! Proszę, opowiedz nam historię węży" krzyknął Zoran, podczas gdy Zarah entuzjastycznie klaskała w dłonie. Odemara była nieco zdziwiona: "Węże? Opowieść o wężach?"
"Tak, podsłuchaliśmy dwóch podróżników w Port Hope, zgadnij o czym rozmawiali... O wężach!"
"Czy wiedziałaś, że nie można zdobyć żadnego łupu z węża? Czy to prawda? Prawda? Nie można w nich nic znaleźć, nic po sobie nie zostawiają? "
Zoran był tym na prawdę podekscytowany. Jego mama uśmiechnęła się i usiadła na krawędzi łóżka, "Wygląda na to, że tamtejsi podróżnicy nie wiele o wężach wiedzą, opowiem wam prawdziwą historię"
Dzieci wygodnie rozłożyły się na łóżku.
Snake

"Dawno temu węże pozostawiały łup tak jak wszelkie inne stworzenia
które znacie, warto było podejmować ryzyko nawet jeśli wiązało sie to z
zatruciem przez węża. Znane były one ze swojej lubości do wszelkich błyskotek i
klejnotów, możesz więc sobie wyobraźić, że zjadały wszystkie, które znalazły na swej drodze.
Jednakże nadeszły ciężkie czasy dla tych stworzeń, historie i opowieści o skarbie węży szybko się rozprzestrzeniły.
Wkrótce Zathroth Niszczyciel zaczął się nimi interesować. Uważał te biedne stworzenia za łatwą zdobycz i
źródło wielkiego bogactwa, które mogło by zostać wykorzystane do wyposażenia jego podwładnych w wojenny ekwipunek.
Zathroth rozkazał swym okrutnym hordom polować i zabijać węże, zbierać z nich łup i sprzedawać, gdy będą potrzebować pieniędzy.
Węże nie mogły skutecznie bronić się przed tymi atakami, ich trucizna nie była wystarczająco silna by powalić wściekłego orka.
Nie minęło dużo czasu, kiedy Fardos Stwórca i Uman Mądry dowiedzieli się o nowym źródle bogactwa Zathrotha.
Zaproponowali świetne rozwiązanie unicestwienia jego planów.
Z pomocą swej ogromnej magii, zamknęli ciała węży na zawsze, aby nikt nigdy już nie ukradł ich bogactw.
Mimo, że węże były już uratowane od polowań mających na celu zdobycie ich bogactw, były spanikowane a ich życie przepełnione terrorem.
Oh, jak ogromnie się bały furii Zathrotha"

"Więc jest on bardzo złym bogiem? Czy tak mamusiu?" mała zarah zmarszczyła brwi "O Tak kochanie, jest znany ze swojego wybuchowego
temperamentu. Kiedyś zabił setki swych podwładnych w ślepym gniewie, tylko dlatego, że jeden z nich nie ukłonił się dostatecznie nisko.
Gdy to się zdażyło, węże rozproszyły się po całym świecie tibii aby ukryć się przed gniewem Zathrotha. Niektóre z nich nawet opuściły
ląd w poszukiwaniu bezpieczniego miejsca w niespokojnych morzach, kilka przystosowało się do życia na pustyni.
Mimo tych wydarzeń, wszystkie wciąż kochały miejsce swojego pochodzenia, bagna wokół Venore." Zoran nie mógł w to uwierzyć: "Masz na myśli.... Nasze Venore?
Jest miejscem pochodzenia węży?" "Nie tylko miejscem pochodzenia, kochanie, także ich grobem!" Powiedziała odemara patrząc znacząco w jego kierunku.
"Każdy stary wąż, czy to kobra, wąż morski czy też zwykły zielony wąż, wszystkie powracają do miejsca, w którym urodzili się ich przodkowie, kiedy śmierć jest już blisko.
Zapadają w głęboki trans, zatapiając się do dna bagna, gdzie odpoczywają wśród swych przodków w wiecznym śnie. Dziś, większość ludzi uważa, że węże nie mają żadnego łupu, teraz już wiesz, że to nie prawda."

Zarah już przysypiała, wtulona w swoją lalkę w kształcie foki, natomiast oczy Zorana wciąż patrzyły z zainteresowaniem: "Ale... Co się dzieje z wszystkimi klejnotami i kosztownościami, które połykają podczas swojego życia?" "Więc..,"
Odemara pomyślała chwilę a następnie dodała z błyskiem w oku "Ciała węży rozkładają się, ale oczywiście klejnoty pozostają. Krążą plotki, że bagna wokół Venore są pełne kosztowności, niewyobrażalnych skarbów."
Pocałowała Zorana na dobranoc, słuchał jej przez cały ten czas z otwartą buzią. "Dobranoc Mamusiu!" zaszeptał, wytarł pocałunek i pobiegł to swojego pokoju nie powodując hałasu, który zwykle sprawiał. Odemara uśmiechnęła się.
Dream

Gdy był już w swoim pokoju, zamknął drzwi i zajął się szafką, która znajdowała się za łóżkiem.
Jego twarz płonęła podekscytowaniem gdy powoli podszedł do szafki , otworzył ją i wyciągnął duży, lśniący diament, który znalazł 2 dni wcześniej, podczas kopania dziur w pobliżu bagien.
Spojrzał na klejnot pełen podziwu, obracał go w swych dłoniach, popatrzał na swą starą, brudną łopatę, która była oparta o ścianę a następnie z powrotem spojrzał na swój kamień i zahihotał.
Ostrożnie schował diament spowrotem do szafki i położył się do łóżka.
Kilka minut później był już w drodze to krainy marzeń, widział siebie siedzącego na stercie klejnotów.