Zaloguj się | Brak konta? Zarejestruj się!
t3

Trzecia zapowiedź aktualizacji: Przerażające stworzenia

Napisane przez CipSoft (Przetłumaczone przez Korni) on piątek 27 listopad 2009
Dzisiejszego poranka znaleźliśmy przed drzwiami grubą kopertę. Zniecierpliwieni otworzyliśmy ją, a naszym oczom ukazała się seria kart z wizerunkami fascynujących, choć przerażających potworów nieznanych nam do tej pory, a także poskładany w pośpiechu list. Oto co tam przeczytaliśmy:

Przyjaciele,

W moim ostatnim liście opowiedziałem Wam o moich planach dotyczących odwiedzenia orków na stepie Zao oraz powrotu do Farmine. Tam jeden z krasnoludów opowiedział mi, że większość potworów, które możecie napotkać w Tibii, nosi teraz przy sobie nowe przedmioty. Zabił on kilka powszechnie znanych bestii i zamiast ton jedzenia i ciężkich przedmiotów, które kiedyś nosiły, znalazł teraz znacznie lżejsze, które łatwo mógł poukładać w stosy. Co więcej, mógł sprzedać praktycznie wszystkie za znacznie lepszą cenę, niż stare, ciężkie przedmioty. Zdobył on na przykład pazur Carrion Worma, który mógł potem sprzedać Fionie. Malunga zaoferowała mu natomiast dobrą cenę za kolec Thornback Tortoise’a. Nie słyszeliście pewnie jeszcze o tym, prawda? Gdy tu powrócę, postaram się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat.

Wracając jednak do Zao… Wiem, że chcielibyście usłyszeć więcej. Napotkałem już wiele dziwnych stworów i moim obowiązkiem jako odkrywcy jest przestudiować ich zachowanie i opowiedzieć Wam o nich. Nadałem nazwy wszystkim tym potworom, także możecie mnie już chyba nazywać zoologiem. Robienie notatek na ich temat pomaga mi też odwrócić myśli od pustki ogarniającej mą duszę. Załączyłem do listu kilka zrobionych przeze mnie ilustracji. Ostrzegam – niektóre są po prostu przerażające.

Nieprzyjazny kilmat stepu Zao, a także suchy i piaszczysty grunt nie odstraszają owadów i innych insektów. Odkryłem na przykład wredny gatunek chrząszczy. Nazwałem je Lancer Beetles. Często grupują się w wielkie chmary po to, by niszczyć całe obszary przez swój niezaspokojony apetyt, rozsiewając choroby i zarazę gdziekolwiek pójdą. No i oczywiście pająki… napotkałem w jaskiniach przerażający gatunek, łapiący swe ofiary w najstraszniejszy sposób: wibrują one odwłokami, wytwarzając dźwięki wabiące i oszałamiające ich zdobycz.

Spotkałem też większe potwory, agresywne bestie wydające dźwięki zbliżone do gromów, wyposażone w ostre zębiska – Gnarlhoundy. Widziałem jak służyły one orkom do polowań, dosiadania, a nawet jako źródło pożywienia. Orc Marauders jeżdzą na tych bestiach do walk. To zapewne z ich pomocą orkowie dają radę przebijać się regularnie przez zapory miasta jaszczurów – Zzaion. Ich próby przejęcia kontroli nad miastem spełzają jednak zawsze na niczym, gdyż jaszczury dzielnie odpierają ataki. Zaraz potem obie strony przygotowują się do kolejnych walk.

Mam wrażenie, że Zao nęka jednak jakieś większe zło. Ale pozwólcie mi wyjaśnić. Po tym jak wraz z podróżnikiem odwiedziliśmy jaskiniowców, wyruszyliśmy w Dragonblaze Peaks. Wczoraj dotarliśmy wreszcie do gór. Niestety, wczorajszej nocy miałem okropny koszmar. Sen tak realistyczny i przerażający, że nie odważę się znowu zasnąć. Chyba widziałem to, co czeka na mnie w górach…

Goniły mnie jaszczury. Jaszczury, jakich jeszcze nie widziałem. Wyszkolone armie jaszczurzych legionistów, elitarne jednostki złożone z jaszczurów strażników i jaszczurzych smoczych kapłanów władających potężną magią, z obsesją na punkcie pożarów i rytualnego podpalania. Były tam też jaszczury stosujące agresywny styl walki, stwarzający zagrożenie nawet dla nich samych, zwane Lizard Zaogun. Ich imiona dalej rozbrzmiewają w zakamarkach mojego umysłu. Widziałem też jaszczury o czarnej skórze… tak jakby czarna, oleista substancja płynęła wprost przez ich żyły.


Widziałem też coś jeszcze… armie jaszczurów prowadzone przez smoki… potężne smoki. Draken Warmasters ogarnięte szałem, Draken Spellweavers rzucające czary mogące poszatkować całe armie.
Nagle w moim koszmarze pojawiło się kilka upiornych smoków. Ich ciała wyglądały tak, jak gdyby były efektem nieudanej transformacji… Obrzydlistwa skrzeczące w wiecznej agonii. Próbowałem uciec, ale nie mogłem poruszyć nogami, krzyczałem… i nagle obudziłem się zlany zimnym potem.

Nawet teraz, kilka godzin później, czuję, jakby z mojego ciała wyssano całą energię. Coś zatruwa mój umysł. Może spędziłem zbyt długo czasu przy tych czarnych bajorach. Obawiam się, że moja ciekawość może mnie zabić, ale wiedza i doświadczenia jakie zdobyłem nie zostaną utracone. Właśnie dlatego piszę te listy… nawet jeśli zginę, mój duch przetrwa.

Zawsze Wasz,
Amaro