Zaloguj się | Brak konta? Zarejestruj się!
Update Teaser 1/2009

Pierwsza zapowiedź aktualizacji: Nowy horyzont

Napisane przez CipSoft (Przetłumaczone przez Korni) on niedziela 15 listopad 2009
Niektórzy z Was pamiętają zapewne postać Amaro the Quester, dzielnego wojownika, który kocha odkrywać nowe lądy. Rok temu odwiedził on biuro CipSoftu, aby przeprowadzić wywiad z członkami content teamu [ludzie zajmujący się mapą i questami Tibii, przyp.tłum.] dotyczący questów, ale od tamtej pory słuch o nim zaginął.

Update Teaser1/2009/2


Wczoraj wszedł do naszego biura zakapturzony posłaniec. Bez słowa podał nam naddartą kopertę i zniknął tak szybko, jak się pojawił. Przez moment byliśmy zszokowani, zaskoczenie to przerodziło się jednak w ekscytację, gdy przypomnieliśmy sobie o kopercie. Znaleźliśmy w niej pomięty list, pokryty dziwnymi, czarnymi plamami, które przy dotknięciu pobrudziły nam palce. Pomimo że atrament był już słabo widoczny, natychmiast rozpoznaliśmy odręczne pismo Amaro. W miarę czytania nasze oczy poszerzały się bardziej i bardziej, serca biły coraz prędzej, a wzdłuż kręgosłupa przebiegały ciarki. Jeszcze do teraz jesteśmy zszokowani tym, co przeczytaliśmy. Ale nie będziemy już dłużej ukrywać treści tego listu przed Wami - czytajcie, jeśli macie odwagę.

Update Teaser1/2009/3


Drodzy przyjaciele,

Upłynęło już dużo czasu od naszej ostatniej rozmowy. Wiecie, że preferuję samotność i lubię podumać przebijając się przez dzicz. Tym razem jednak jest inaczej... Moi drodzy, widziałem rzeczy, których nie byłem sobie w stanie wyobrazić - nawet w najgorszych koszmarach. Cały czas trzęsę się i ledwo mogę pisać. Okryła mnie ciemność, a jakaś zła istota terroryzuje mój umysł. Pisanie uspokaja jednak po części moją duszę, także mogę wam opowiedzieć co jest powodem mojego kiepskiego stanu ducha...

Update Teaser1/2009/4


Gdzie tu zacząć... Ach tak, kilka tygodni temu wstąpiłem do Kazordoon odwiedzić swojego starego przyjaciela. Wieczór upływał, a mój przyjaciel zaczął opowiadać mi o nowych, bardziej zaawansowanych łodziach parowych i wyprawie krasnoludów na ziemie dalekie od Kazordoon. Głęboko pod powierzchnią odkryli oni podziemne rzeki, a w trakcie poszukiwania nowych kopalń jedna z łodzi zwiadowczych odnalazła przypadkiem nietknięty system jaskiń z rzadkimi okazami minerałów. Zbudowali oni tam pierwszą bazę, zwaną "Farmine" - ale jako że czasy są ciężkie a zasobów jest coraz mniej, muszą oni walczyć o pomoc w utrzymaniu i rozbudowie bazy. Wiecie przecież moi drodzy, że ja, Amaro, nie mogłem odrzucić tak kuszącej oferty. Przyjaciel z chęcią pokierował mnie w odpowiednie miejsce i po paru godzinach odpoczynku wyruszyłem w drogę do Farmine. Tam też przeżyłem pierwsze rozczarowanie. Tylko kilku wykwalifikowanych krasnoludów pracowało w dzień i w nocy aby umożliwić rozwój bazy. Mieli wyjątkowo mało jedzenia, mało picia... w zasadzie mało wszystkiego. Przywitali mnie zgodnie z krasnoludzkimi tradycjami, po czym Ongulf, ich przywódca, poprosił mnie o pomoc. Krasnoludy zbudowały już windę na powierzchnię, nie przewidziały jednak, że znajdą się w środku gór! Jako że Ongulf nie mógł pozwolić sobie na wysłanie z misją żadnego z tak potrzebnych mu pracowników, poprosił właśnie mnie o odnalezienie drogi z gór na płaski ląd.

Update Teaser1/2009/5

Dalej jeszcze pamiętam widok ze szczytów gór... chyba już na zawsze zapadł mi w pamięci. Rozległy kontynent rozciągnięty przede mną, kontynent na którym nigdy jeszcze nie postawiłem stopy. Widziałem wielkie stepy, ziemia wydawała się być sucha i zmurszała, były tam rośliny i zwierzęta, których nie widziałem jeszcze na oczy. Gdzieś w oddali widać było oblodzone szczyty, migoczące czerwienią zachodzącego słońca. Wyglądało to tak, jak gdyby jakiś potężny smok próbował stopić lód swoim morderczo gorącym oddechem. "Dragonblaze Peaks" ["szczyty smoczego płomienia", przyp.tłum], pomyślałem sobie. Stado wielkich ptaków krążyło nad szczytami gór. Wyglądały majestatycznie i zastanawiałem sie, czy nie mają przypadkiem czegoś wspólnego ze smokami. Nie wiem tego do teraz, także pozostawię to waszej wyobraźni, moi przyjaciele. Niestety, piękno tej chwili nie trwało długo. Im dłużej wpatrywałem się w szczyty, tym większe przeczucie strasznego zła przenikało mnie aż do szpiku kości. Cały trzęsłem się, a gardło zdawało się być zaciśnięte czyimiś rękami - jakby jakaś ciemna istota rozlała się nagle nad górami niczym gęsty olej. Postanowiłem odnaleźć drogę na dół tak szybko, jak to tylko możliwe. Odczekałem do wschodu słońca i po kilku godzinach dotarłem do celu. Wiem, powinienem był wrócić do krasnoludów, ale ciekawość nowego kontynentu przebiła strach przed nowymi wyzwaniami i niebezpieczeństwami.

Update Teaser1/2009/6


I tak zacząłem odkrywać nowy ląd. Miałem nadzieję odnaleźć w pobliżu jakieś miasto czy też wioskę i poczułem ulgę, gdy w oddali rozpoznałem kształty budynków. Niestety, były to już tylko ruiny. Kiedyś musiało to być bardzo wyrafinowane miasto. Pomimo tego, iż budynki rozpadały się już, naprawdę zachwyciła mnie ich wspaniała architektura. Pokryte one były wizerunkami smoków i jaszczurek, w podobnym stylu wykonane też były ich dekoracje. Prawie wszędzie odkrywałem dowody na istnienie jakiejś rasy jaszczurek. Mimo to, miasto nie wydawało się być zupełnie opuszczone. Zapadnięte dachy naprawione były futrem i skórą, znalazłem tymczasowe leżanki oraz chorągwie pokryte symbolami, które widziałem już kiedyś, nie pamiętam jednak gdzie. Nagle usłyszałem w oddali okrzyki wojenne i zobaczyłem zbliżającą się chmurę pyłu. Ogarnął mnie strach, wziąłem więc nogi za pas i uciekłem tak szybko, na ile mi pozwoliły. Step nie oferował żadnego miejsca do ukrycia sie, tak więc zdecydowałem się podążyć na wschód, szukając wciąż ukrycia w wysokich trawach.

Update Teaser1/2009/7


Los chciał, że trafiłem na kolejne miasto. Zdawało się, że miała tu niedawno miejsce jakaś walka... może to właśnie sprawka hordy, przed którą tak szybko uciekałem? Miasto otoczone było solidnymi barykadami, także nie próbowałem się doń nawet dostać. Znalazłem sobie niedaleko bezpieczne miejsce na odpoczynek, będące jednocześnie dobrym punktem do obserwacji miasta. Jego jaszczuropodobna architektura przypomniała mi od razu napotkane wcześniej ruiny, te budynki były jednak w znacznie lepszym stanie. Wieże i świątynie wyglądały filigranowo, a mimo to solidnie i wytrzymale, co świadczyło o wysokim zaawansowaniu architektonicznym tego ludu. Jakież istoty mogły tu mieszkać? Jaszczury? Biorąc pod uwagę te z Port Hope, jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Ale jak uważacie Wy, moi przyjaciele? Czy to możliwe, że istnieje inna, bardziej zaawansowana rasa jaszczurek? Jak jednak w takim razie mogli zyskać takie bogactwo i potęgę? Tyle pytań...

Update Teaser1/2009/8


Zacząłem rozglądać się po otoczeniu i zauważyłem tu i tam dziwne, czarne bajora. Wpierw moja ucieczka przed nieznaną hordą potworów, potem wspaniałe miasto... wszytko to spowodowało, że nie spostrzegłem, iż rośliny nie są tu tak piękne jak te, które widziałem w górach. Te tutaj wyglądały na zgniłe. Podszedłem do jednego z bajor i od razu uderzył we mnie straszny smród. Bajoro wyglądało niczym otwarta rana w ziemi, a wydobywająca się zeń oleista substancja niewątpliwie skaziła wszystko co żywe wkoło. Nie mogłem już znieść tego smrodu, wróciłem więc do swojej kryjówki.

Update Teaser1/2009/9


Jakiś inny podróżny rozpalił tam już ogień. Usiadłem naprzeciw. Nawiązałem z nim konwersację... ale jakże teraz żałuję, że nie powstrzymałem swojej ciekawości... Podróżny ten wiedział co znajduje się za Dragonblaze Peaks, był tam i widział to na własne oczy. A to, co opowiadał, natychmiast przywołało we mnie wspomnienie wszechogarniającego zła, które poczułem tam na górze. Wiem, drodzy przyjaciele, że jesteście tego ciekawi. Nie wiem, czy powrócę z tej przygody, także podzielę się z wami swoją świeżo zdobytą wiedzą.

Update Teaser1/2009/10


Ląd ten nazywany jest przed jego mieszkańców "Zao", a ta ciemna, oleista substancja płynie w jego żyłach. Uszkadza wszystko żywe, co leży na jej drodze. Rośliny, instekty, a nawet małe zwierzęta, narażone na zbyt długi kontakt z substancją przemieniają się w potworne i obrzydliwe mutanty. Możemy sobie tylko wyobrazić, co stało się z większymi zwierzętami... lub nawet ludźmi. Ale skąd pochodzi ta substancja? Moje spojrzenie powędrowało ponownie na Dragonblaze Peaks, gdy podróżny opowiedział mi o cieniu który pokrył ten ląd. Powiedział jasno, że odpowiedź na moje pytania leży za gorami, i ostrzegł mnie, że ja...


Update Teaser1/2009/11


Od tego miejsca, list był nieczytelny. Resztę liter pokrywała czarna plama. Co stało się z Amaro? Martwimy się, ale szczerze wierzymy, że dalej żyje i wkrótce napisze do nas ponownie. Chcielibyśmy też wiedzieć więcej o tym dziwnym kontynencie, a wy?

Update Teaser1/2009/12


Odkryjcie prawdę!
Wasi Community Managers.

Tibia ML: I komentujcie ^^